Rodzinny zjazd?

     Chłopak z wieży ciągle był niespokojny, odkąd wszedł do mieszkania Pewnej Dziewczynki. Oczekiwał kogoś, w końcu coś jej obiecał. Dźwięk telefonu poderwał go z kanapy.
-Halo? Tak, dokładnie tak. Jasne. - Tylko tyle dało się usłyszeć jak kierował się do wyjścia.
Pewna Dziewczynka oczekiwała w napięciu. Po chwili wrócił i już nie był sam. Przyprowadził ze sobą piękną ciemnowłosą dziewczynę. Miała ciemną karnację i ciemne oczy. Pewna Dziewczynka oniemiała.
-Pozwól, że Ci przedstawię-Twoja zaginiona kuzynka Carmen. -Powiedział chłopak z wieży. Dziewczyny padły sobie w ramiona i się serdecznie przywitały. Reszta gości oniemiała. Di i Nela również ją wyściskały i traktowały jak członka rodziny. Carmen nie spodziewała się tak miłego przyjęcia. Po raz pierwszy od dłuższego czasu czuła się jak w domu. Czuła, że jest we właściwym miejscu.
        Carmen zgubiła się jako mała dziewczynka. Jej rodzice podczas jednej z wycieczek nieopatrznie mieli wypadek. Dziewczynka znała tylko ojczysty język, więc nie mogła się porozumieć ani powiedzieć jak miała na imię. Wypadek zdarzył się nieopodal wioski, w której mieszkało bezdzietne małżeństwo. Przygarnęli Carmen i wychowali jak córkę. Obie z Pewną Dziewczynką były do siebie bardzo podobne, więc na plaży chłopak z wieży zwyczajnie się pomylił. W ten sposób Pewna Dziewczynka ją odnalazła. Tego dnia czuła się jak największa szczęściara pod słońcem.

Popularne posty