Dead-end way?

         Na szczęście nie przyłapała go na tym, że widział co miała w rękach. Nie za bardzo wiedział co to za dokument. Szybko tylko zdążył zauważyć, że ma poważną minę. Schowała oba dokumenty i po chwili wysiedli razem z taksówki. Wsparta na jego ramieniu weszła do jego mieszkania. 
-Jest stąd jakieś wyjście awaryjne? - Spytała szybko.
Zdziwiony Pan tylko odparł:
-Jak na pijaną trzeźwo pani myśli.
-Musiałabym Panu dużo tłumaczyć. Nie chcę Pana narażać.
-Słowo daję! Jest pani ewenementem. Zawsze towarzyszy pani aura tajemniczości. Może chociaż mi pani powie po co chciała pani umowę?
-Chciałam poznać nazwisko Szejka.
-Tylko tyle? Nic więcej mi się nie należy, bo mnie pani na coś narazi? Nie obawiam się, więc może mi pani zaufać. Poza tym czy Danny wie, że pani jest u mnie i wyszła ze mną udając zalaną? Zdaje się, że chłopaka już pani straciła. Teraz może pani tylko zyskać pomoc i oddanego przyjaciela.
-To nie jest tak proste jak się Panu wydaje. Sama bym chciała wiedzieć co to wszystko znaczy.
-Dobrze więc zróbmy tak - przygotuje kawę, bo zapowiada się długa noc i porozmawiamy. Powie mi pani tyle ile pani będzie chciała. Obiecuje słuchać, nie oceniać i pomóc. Zgoda?
-Dobrze...Skoro i tak nie mogę od Pana wyjść za szybko, żeby nikt nie nabrał podejrzeń.
    Opowiedziała mu wszystko o swoim pochodzeniu, o rodzicach, o tym, że ją śledzą, a ona nie wie dlaczego. Wyjaśniła swoje zachowanie podczas kolacji. Musiała grać mocno wstawioną, żeby nikt nie nabrał podejrzeń. 
-Teraz rozumiem. Nic nikomu nie powiem, jak obiecałem. Całe to biznesowe spotkanie nad morzem teraz ma sens. Szejk chce być blisko pani. Tylko dlaczego skoro to nie on jest pani ojcem?
-Właśnie tego mam nadzieje się wkrótce dowiedzieć.

Popularne posty