Przyczajony Tygrys

     Dni mijały. Pewna Dziewczynka była pochłonięta pracą i rozwojem osobistym. Nie poszła na kolację. Nie odezwała się do pana, bo i po co? Dobrze wiedział, że jej nie będzie. Takim o to sposobem ma swój spokój i jest z tego powodu rada.
     Postanowiła zrobić coś dla siebie. Dawno już nie miała takiego dnia, żeby się w pełni zrelaksowała i skupiła tylko na sobie. Postanowiła wziąć dzień wolnego i wybrać się z przyjaciółmi do SPA w centrum miasta. Coś dla ciała i dla ducha - pomyślała.
      Wolnego dnia wstała dość późno. Pozwoliła organizmowi odpocząć przed dniem pełnym rozrywki. Chciała zacząć dzień od zakupów. W tygodniu, o wczesnej porze galerie handlowe są prawie puste. Nie lubiła tłoku. Nie znosiła jak ludzie przepychali się jeden przez drugiego na widok jakiegoś sklepu. Zupełnie jakby w jednej sekundzie tracili rozum i cierpieli na krótkowzroczność. Nic się wtedy nie liczyło, a ona się tylko nie potrzebnie denerwowała z wykonywania licznych uników, piruetów i slalomów między kupującymi.
Wyszła przygotowana na wyzwania, które mogły ją spotkać w markecie. Dzisiaj pozwoliła sobie na wielkomiejski luz. Wysokie sandałki, jeans'y rurki, długa luźna koszula ściągnięta paskiem w talii i perfekcyjny makijaż. Przyciągała wzrok magnetycznym spojrzeniem przez długie starannie wytuszowane rzęsy. Lubiła podkreślać oczy. Wydawało jej się, że to najpiękniejsza część jej ciała, choć nie jedna kobieta mogła pozazdrościć jej zgrabnej sylwetki. 
    Przeszła obok wystawy z sukienkami. Zatrzymała się. Spodobało jej się pare i postanowiła je przymierzyć. Wybrała kilka modeli i zaszyła się w przymierzalni. Po zwiewnej zielonej i czerwonej bombce przyszedł czas na małą białą, która urzekła ją swoim minimalistycznym stylem. Poprosiła ekspedientkę o pomoc w zapinaniu zamka. Stanęła na środku przymierzalni i z uwagą przyglądała się sobie w lustrze.
-Wygląda pani bajecznie. Ta sukienka pasuje na panią jak ulał, jakby była na panią szyta. - Piała z zachwytu pracownica sklepu.
-Faktycznie ma racje. - Pomyślała Pewna Dziewczynka.
-Ten widok wynagradza mi pani nieobecność na kolacji. - Usłyszała męski głos za plecami.
Obróciła się i nie mogła uwierzyć. W końcu przymierzalni, przy stoliku w wygodnym fotelu siedział pan.
-W pozostałych dwóch wygląda pani równie pięknie, ale ta jest szczególna. - Dodał z uśmiechem.
-Próbuje pan być teraz zabawny?- Odcięła się kryjąc zdziwienie jego obecnością.
-Przeprosiny przyjęte pod warunkiem, że dzisiaj wieczorem ponownie pani założy tą sukienkę.
-Taki właśnie mam zamiar.
-Cieszę się, że dzisiaj jest pani taka zgodna. Rozumiem, że od razu mogę podać godzinę i miejsce?
-Nigdzie się z panem nie wybieram. - Rzuciła z uśmiechem i weszła do przymierzalni.
Na chwilę zamarła w analizie. Jak on mnie znalazł?- zastanawiała się. Za kogo on się uważa, że pozwala sobie na tak wiele? I to szpiegowanie. Czy on nie ma nic lepszego do roboty? 
     Szybkie spojrzenie w lustro nim wyswobodziła się z sukienki. Wyglądała jak gwiazda. Sukienka leżała na niej idealnie podkreślając jej atuty. Kolor ładnie współgrał z opalenizną. Nawet biżuteria, którą miała na sobie dodawała całości piękne wykończenie. Sama nie mogła się nadziwić temu widokowi. Postanowiła ją kupić razem ze zwiewną zieloną.
      Wyszła z przymierzalni z lekkim niepokojem. Zmierzała wprost do kasy. Ekspedientka z uśmiechem składała obie rzeczy i po wydaniu reszty podała jej liścik ze słowami.
-Ten pan z przymierzalni prosił o przekazanie. 
      Wyczekująco patrzyła na nią czy przeczyta i uchyli rąbka tajemnicy. Widać należała do tych fałszywych plotkarek, które powiedzą wszystko by tylko zachęcić klienta do zakupu. Szkoda, zaczynałam ją lubić. -Pomyślała. 
   Podziękowała jej i wrzuciła bilecik do torebki. Nie zamierzała tego czytać. Nie interesowało ją czego ten facet od niej chciał. Skręt w prawo, dwa kroki i jest już przy ladzie kawiarni. Zamawia na wynos ulubione cappuccino i idzie dalej. Przeszła jej już co prawda ochota na zakupy, ale ciągle jeszcze cieszyła się z chwili, gdy wróci do domu. Będzie mogła zaszyć się w kuchni. Włączy muzykę i ugotuje coś dobrego, bo właśnie zbliżała się pora lunch'u.

Popularne posty