Przemiana

    Na wcielanie w życie planów Pewnej Dziewczynki nie trzeba było długo czekać. Następnego dnia miała już umówioną ekipę remontową na małe poprawki w mieszkaniu. W biurze, w wolnej chwili wertowała katalogi, próbniki z farbami i wszystkie inne broszury z dekoracjami. Szukała inspiracji. Nie chciała, żeby jej dom wyglądał jak przed wyjazdem i przypomniał jej spontaniczne przyjazdy z T. Chciała tchnąć nowego ducha, ducha zmian. 
    Pewna Dziewczynka lubiła przestrzeń i jasne pomieszczenia. Kuchnię miała dość przestronną, ale ścianki działowe słabo przepuszczały światło. Postanowiła zmienić je na luksfery. Resztę zostawiła po staremu - kuchnia nieco otwarta na pokój dzienny. Pokój dzienny przemalowała na beżowo. Chciała mieć spokojne barwy - beże, biele, brązy urozmaicone zielenią kwiatów i dodatków. Na balkonie za to zrobiła prawdziwą rewolucje - marzył jej się zimowy ogród. Miała przecież znajomości w sektorze budowlanym, więc bez większej trudności zamówiła przesuwane szklane obudowy łatwe do demontażu w lecie. Upchała tam donice z kwiatami i ratanową sofę. 
     Nieco zmieniła swoje małe biuro. Całą ścianę zagospodarowała szafkami i tablicami różnego typu - korkową, magnetyczną i taką białą, po której można pisać mazakiem. Drugą dużą ścianę pokryła fototapetą, którą był widok na amerykańską metropolię. Wszystko utrzymała w biało-niebieskiej tonacji z czerwonymi akcentami. 
-Marco? Pamiętaliście o głośnikach w podwieszanych sufitach? - Zapytała odbierając od niego kluczę.
-Wszystko zgodnie z wytycznymi. - Dodał z uśmiechem wysoki brunet. Znali się z podwórka. Potem chodzili do jednej podstawówki. Wiedziała, że jego ojciec ma firmę remontową, ale nie spodziewała się, że on teraz przejął sporą część obowiązków. -Powinnaś być zadowolona z efektów.
-Cały dzień na to czekałam.- Odpowiedziała z nieukrywaną radością w głosie.- Zadzwonię jak będę mieć jakieś reklamacje.- Zażartowała i już otwierała drzwi. 
Weszła i podziwiając zmiany powiedziała do siebie:
-Niezły jest ten Marco. Naprawdę niezły. Now it's time to party.
      Tym razem wertowała książki kucharskie, żeby ustalić menu na parapetówkę. Prawie wszystkich gości miała już powiadomionych. Pozostało jej tylko zaprosić gościa specjalnego.

Popularne posty