Przemiana part 2

    Ostatnie tygodnie upływały Pewnej Dziewczynce na spotkaniach z Carmen i pokazywaniu jej miasta. Dziewczyny najlepiej czuły się nad rzeką. Codziennie spacerowały po bulwarze i opowiadały sobie wzajemnie o życiu jakie wiodły dotychczas. 
       Pewnego popołudnia postanowiły usiąść w jeden z kawiarni. Wybór padł na XYZ. Usiadły w ogródku, w tej samej altance, w której kiedyś piła kawę z Panem. Przymusową kawę. Opowiedziała wszystko Carmen. Śmiały się do rozpuku.
-Nic dziwnego, że tak potraktowałaś tego biedaka. Wszyscy w naszej rodzinie cechują się ognistym temperamentem. -Podsumowała ją Carmen.
        W pewnej chwili Pewna Dziewczynka usłyszała gdzieś za sobą znajomy głos. Nie mogła go skojarzyć, więc się dyskretnie obróciła i zobaczyła Pana. Pokazała go Carmen.
-Niezły z niego facet. A ty mu tak dałaś w kość? Gdzieś ty miała oczy dziewczyno?-Ganiła ją żartobliwie.
       Pewna Dziewczynka zdołała usłyszeć tylko tyle, że kelner zwracał się do niego Panie Prezesie.
-Prezes? No proszę. Kto by się spodziewał, że ten lekko dziwny człowiek z kombi jest prezesem. Te wszystkie spotkania w interesach teraz mają sens. -Myślała sobie.
          Jej chwilowe zamyślenie nie uszło uwadze Carmen:
-Już myślisz, żeby iść go przeprosić? Mogę go zawołać.- Lekko się z niej naśmiewała.
-Chodźmy stąd nim to zrobisz. - Odpowiedziała Pewna Dziewczynka.
Po uregulowaniu należności starały się dyskretnie wyjść, a przynajmniej taki plan miała Pewna Dziewczynka.

Popularne posty