Trace
Było piękne słoneczne przedpołudnie. Pewna Dziewczynka siedziała w biurze i patrzyła przez okno na zieleń drzew. Z zamyślenia wyrwał ją telefon.
-Dzień dobry, czy rozmawiam z Pewną Dziewczynką?
-Tak, to ja.
Po chwili tajemniczy rozmówca się przedstawił. To był detektyw. Udało mu się znaleźć tylko niewielki ślad odnośnie jej przeszłości.
Pewna Dziewczynka nie wiedziała nic o swoim pochodzeniu poza tym, że jej biologiczni rodzice rzekomo się jej wyparli. Dotarła do innego kraju i tam wychowywała się w Domu Dziecka. Nie było jej łatwo. Nie znała za bardzo miejscowego języka, więc była wytykana przez rówieśników i wykluczana z tej małej społeczności. Cała jej grupka przyjaciół z obecnych czasów była z tego samego Domu Dziecka. Mieli jeden wspólny cel - opuścić ten dom jako ludzie, którzy mają perspektywy. Pomagali sobie nawzajem. Jeden był dobry z przedmiotów ścisłych to uczył innych i tak dalej. Każde z nich było indywidualnością, którą podkreślało swoimi zainteresowaniami, a także uzupełnieniem drugiego. Do dziś tak jest. Komando, Nela, Di, ona i kilka innych osób. Każde poszło swoją drogą i jest teraz kimś w życiu. Udało im się, bo tworzyli wspólny front. Każdy z nich wiedział coś o sobie, ale nie Pewna Dziewczynka. Zawsze ją interesowało jak to się stało, że trafiła do Domu Dziecka. Teraz ma szansę się dowiedzieć.
-Trafiłem na ślad. Bardzo stary dokument. Chciałbym go pokazać. Pani zna arabski, więc Panie będzie lepiej wiedziała co to dokładnie jest.
-Rozumiem. Dzisiaj w porze lunch'u będzie Panu pasowało?
-Tak. Spotkajmy się na placu w środku miasta w samo południe.
Detektyw był dość tajemniczy. Jednak to jej nie zniechęciło. Gorączkowo odliczała minuty do lunch'u.