Hot spot
Szła przez plac, gdy zegar wybijał południe. Rozglądała się na boki, ale nie widziała detektywa.
Nagle ktoś zaszedł ją od tyłu i powiedział dość cicho.
-Proszę pójść ze mną i się nie rozglądać.
Poznała po głosie, że był to detektyw. Szli małymi uliczkami dokoła placu. Co chwila skręcali. Pewna Dziewczynka czuła się jak w labiryncie. Ostatni zakręt i już byli w jakiejś bramie. Światło nie docierało do połowy tunelu jaki się krył za otwartymi kratami.
-Tu nikt nas nie widzi i nie słyszy. Przepraszam za to zachowanie iście z filmu sensacyjnego.
Nie zachowywałbym tych środków ostrożności gdyby nie fakt, że jest Pani obserwowana.
-To niemożliwe! - Wypowiedziała zdziwiona Pewna Dziewczynka.
-Niestety to prawda. Myślę, że to ma związek z dokumentem, w którego posiadanie wszedłem. Proszę spojrzeć.
Wyciągnął z kieszeni zwinięty w rulonik papier, który był nieco sfatygowany.
-Może pani przetłumaczyć nagłówek?
-Akt urodzenia. - Odpowiedziała w sekundę i zamarła.
-Tak właśnie myślałem. To chyba pani akt urodzenia. Nie mam pewności, bo nazwiska są zupełnie różne. Jednakże czas i imię jest to samo. Proszę spojrzeć na imiona rodziców. Zgadzają się?
-Hm...nie wiem za bardzo. Ciężko mi powiedzieć, bo mało wiem o swoich rodzicach. Dziwi mnie tylko, że to nie jest zwykły akt. To dokument wydawany specjalnie dla nowonarodzonych dzieci panującego władcy.
-Rozumiem. A może nazwisko wydaje się pani znajome? Cokolwiek?
-Miejsce chyba się zgadza. Pamiętam niewiele. To było gdzieś przy oceanie. Zawsze było słychać szum fal. Ostatnio z tej miejscowości sprowadzałam meble. Wygląda na to, że czas i miejsce się zgadzają. Co do imion nie mam pojęcia. Nazwisko wydaje mi się znajome. Muszę to jeszcze sprawdzić i dam Panu znać.
-Dobrze. Będę czekać na informacje. Proszę teraz już iść. Osoby, które panią obserwują mogą zacząć coś podejrzewać. To profesjonaliści dlatego tak ciężko ich zauważyć.
-Dziękuję za to spotkanie. Odezwę się wkrótce.