Sztuka dyplomacji
Dziewczynom nie udało się jednak wyjść niepostrzeżenie. Pan Prezes został niby przypadkiem zahaczony przez Carmen. Dzięki niej nawiązała się dla Pewnej Dziewczynki niezręczna rozmowa:
-Och! Przepraszam Pana bardzo. - Powiedziała Carmen.
-Nic się nie stało. Dzień dobry pani. - Odpowiedział Pan nie odrywając wzroku od Pewnej Dziewczynki.
-Dzień dobry. - Odparła grzecznie.
-Tylko dzień dobry? Przecież chciałaś powiedzieć Panu coś jeszcze. - Naciskała Carmen.
Pewna Dziewczynka nieco się zmieszała, ale starała się tego nie pokazać po sobie.
No tak - uparciuch z niej - pomyślała sobie i powiedziała na głos:
-Faktycznie - jestem chyba Panu winna przeprosiny za ćwiczenia terenowe komandosów nieopodal pańskiego domu. Przykro mi. - Powiedziała poważnym lecz uprzejmym tonem Pewna Dziewczynka. Pan nie był zdziwiony jej szybkim odejściem. Natychmiast sięgnął po telefon i, jak to miał w zwyczaju, wydał kilka dyspozycji.
-Skoro jest Pani przykro to przyjmuję przeprosiny.
-Cieszę się. Do widzenia. - Pożegnała się uprzejmie i poszła.
Carmen milczała aż do wyjścia z kawiarni, a potem nie wytrzymała:
-Widzisz to nie było takie trudne.
-Nie powinnaś była tego robić. - Odparła bez emocji Pewna Dziewczynka. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Nie chciała by Pan znów był nachalny, a z drugiej strony poczuła ulgę, że go przeprosiła.