Leśny Dziadek
Jak pomyślała tak zrobiła - rzuciła się w wir flirtów. Otoczyła się wianuszkiem adoratorów. Brała udział w wydarzeniach kulturalnych. Miała kilka swoich zasad, których się trzymała - tylko wysocy bruneci i tylko na jedną randkę. Nie chciała się spotykać z kimś na dłużej. Nie była jeszcze wystarczająco gotowa po rozstaniu z T. Wszyscy ci mężczyźni byli mili, ale żaden z nich nie był zachwycający ani nawet w połowie tak uparty jak Pan.
Dzisiaj w drodze do domu spostrzegła bilbord z napisem. Tak jak poprzednio - sam napis, bez obrazków.
Przyjąłem przeprosiny i będę czekać aż się zdecydujesz. P.
Będę czekać? Ciekawe na co ty chcesz czekać skoro i tak nic z tego nie będzie - mówiła do siebie. A potem podkręciła radio i pojechała tam gdzie ją oczy poniosły. Nie pojechała do domu się przebrać, żeby wyglądać pięknie w teatrze. Nie zadzwoniła do dziewczyn. Nie mogła zrozumieć co się z nią dzieje. Jechała cały czas prosto, nigdzie nie skręcając, aż trafiła w spokojne miejsce. Zatrzymała się w lesie, obok polany. Nie rozumiała dlaczego tu przyjechała. Zgasiła silnik, przełączyła piosenkę i zatopiła się w fotelu. Podziwiała ten piękny krajobraz. Wydawało jej się, że na końcu polany widzi wodę, coś jakby jeziorko w lesie. Postanowiła się tam przespacerować. Na końcu jeziora zobaczyła siedzącą na pomoście postać. Podeszła aż tam i usiadła obok.
-Jak tu pięknie - tak cicho i spokojnie. - Powiedziała Pewna Dziewczynka.
-Bezczelna dziewucho! Właśnie przerwałaś mi medytacje. Miałaś przyjechać 5 min później. Znów łamałaś przepisy?! - Złościł się mężczyzna.
-Bardzo pana przepraszam. Nie chciałam... - Broniła się bardzo zmieszana.
-No dobra skoro już tu jesteś to musiałem dodać do kotła za dużo mchu. Wcześniej zacznę, wcześniej skończę. Słuchaj uważnie dziecko, bo nie będę dwa razy powtarzał. Z kim ty się prowadzasz? Mało ci jeden chłop?! Mało tak? No to baw się dalej, baw, a zobaczysz - zostaniesz starą panną. No i co tak te ślepia wytrzeszczasz? Nie mówię przecież po chińsku? Nie? A może... Czasami nie czuje jak zmieniam języki. Mniejsza z tym! Słyszałaś czy nie?
-Słyszałam. -Bąknęła zdezorientowana Pewna Dziewczynka. -To znów sprawka Carmen?
-Jakiej Carmen? W głowie ci się pomieszało od tych randek?! Przepowiadam Ci przyszłość, a ty nawet tego nie doceniasz! Ależ nam młodzież wyrosła! Mam wpaść w trans czy kule przytargać, żebyś się zorientowała?
-Wystarczy jak zmącisz kijem wodę i powiesz, ze będę mieć gromadkę dzieci. - Odruchowo odpyskowała. Nie wierzyła w takie bajki - wróżki, przepowiadanie przyszłości czy horoskopy. To wszystko były wymysły ludzi, którzy byli naciągaczami.
-Pyskata dziewucho! Nie masz szacunku do starszych?! - Grzmiał Leśny Dziadek. - Miałem ci dać radę, ale teraz? Teraz?! Sama sobie radź!
-No dobrze już dobrze, nie unoś się tak. Jeszcze ci to zaszkodzi. Jestem strasznie ciekawa co mi powiesz odnośnie mojego życia.
-Wiem kim jesteś. Wiem o tobie wszystko. O ucieczce z miasta, o studiach, o twoich związkach. Mogłaś być wziętą tłumaczką - zwiedzać kraje, pracować dla najlepszych, ale nie chciałaś. Mogłaś chodzić po wybiegu z Dianą, ale to też cię nie satysfakcjonowało. Teraz próbujesz zawojować męski świat i co masz z tego? Sama sobie odpowiedz. Otaczasz się adoratorami, którymi się bawisz. Po co ci to? Carmen zrobiła ci niedźwiedzią przysługę.
-Zaraz zaraz! Mówiłeś, że nie wiesz kim jest Carmen. - Zareagowała trzeźwo Pewna Dziewczynka.
-Nie będę ci się tłumaczył. Słuchasz dalej czy nie?
-Dobrze już dobrze. Przecież milczę.
-Kłamczucha! Mielisz tym jęzorem bez przerwy. Zastanów się dziewczyno, zastanów. Sprowadziłem cię tu by cię ostrzec. W twoim otoczeniu jest mężczyzna, któremu na tobie zależy. To gentelmen obeznany w świecie. Nie będziesz się z nim nudziła, ale gwarancji pisemnej ci na to nie dam. Co tam jeszcze? No inteligentny jest i dowcipny. Wysoki brunet tak jak ci wszyscy, których ostatnio wybierasz. Nadaje się na męża, nie na kochanka. Zastanów się czego w życiu chcesz i wybierz sama. Ostrzegałem, jakby co. A teraz idź już. Tak mnie zmęczyłaś, że muszę pomedytować. No idź! Czego tu jeszcze stoisz?!
-No przecież idę. Nie krzycz tak, bo ogłuchnę. Dzięki za radę.
Wstała i poszła, a za plecami jeszcze słyszała:
-Co za bezczelna dziewucha!
Wracała do samochodu zamyślona, gdy Leśny Dziadek w tym czasie upewnił się, iż odeszła na tyle daleko, że nic nie usłyszy. Wyciągnął telefon z kieszeni, wybrał ostatni dzwoniący numer i mówił:
-Halo? Była tu. Możecie już pościągać oznakowania, żeby się nie zorientowała. Zgodnie z planem dałem jej do myślenia. Nie mogłem za dużo mówić. Ona jest piekielnie inteligentna, zaraz by się domyśliła. Nie mówiłeś, że aż tak. Chyba się dała przekonać, a jak nie to przynajmniej mocno się waha. Wykonałem zadanie, więc masz u mnie dług wdzięczności. Teraz działaj. Ciao!