Troubles

  Pan wracał do domu dalej bijąc się z myślami.
- No jak ja mam jej powiedzieć, że jej matka żyje i od lat jest w zakładzie psychiatrycznym?! Tak blisko niej...
   Nie wiedział jeszcze, że to co zastanie w domu jeszcze bardziej zaprzątnie jego umysł.

    Zbliżał się właśnie do ostatniej prostej, gdy zza zakrętu zobaczył kordon wojska wokół domu. Poruszenie większe niż za czasów jego oblężenia.
    Zatrzymał auto  na prośbę żołnierza, spuścił szybę i usłyszał:
- Proszę zawracać. Droga jest wyłączona z ruchu.
- Ale ja tu mieszkam! Właśnie w tym domu! Co się stało? - Pytał wyraźnie zdenerwowany.
- Uprzejmie proszę, by pan zawrócił.- Powtarzał jak zdarta płyta wartownik.
- Domagam się rozmowy z dowódcą! Inaczej będziecie mnie musieli usunąć stąd siłą. - Mówił stanowczo.
- Pana życzenie jest dla mnie rozkazem. - Odparł z uśmiechem i przez krótkofalówkę dodał: - Czołg na bramę proszę.
W odpowiedzi usłyszał:
- Na co ci czołg na bramę matole?! - Pan rozpoznał głos Komandosa.
- Panie dowódco! Rozkaz był nikogo nie wpuszczać i w razie problemów zastosować wszelkie możliwe środki. - Mówił wyraźnie zlękniony podwładny.
- To nie znaczy, że masz rozporządzać czołgami?!- Krzyczał przez radio i w zasadzie do ucha żołnierza, gdyż zdążył już pojawić się na wartowni. - Ach to ty! - Mówił już spokojnym i szczęśliwym tonem na widok Pana.
- Co tu się dzieje?! 
- Porwali ją. Właśnie przeczesujemy teren. Został tylko pies. Było ich zbyt wielu, by mógł sobie z nimi poradzić. Musieli ją obserwować od dawna. - Recytował jak raport.
- Jak to porwali?! Kto?! Kiedy?! - Pan wyraźnie zbladł. Czuł, że jeszcze chwila i byłby gotów zemdleć. - Akurat teraz jak znalazłem jej matkę...- Mamrotał już pod nosem.
- Wody! - Rozkazał Komando. - Przyjacielu spokojnie. - Mówił to lekko klepiąc go po policzkach. - Zaraz będziesz w domu. - Podał mu szklankę z wodą do popicia i kazał holować auto na podjazd domu.
    




Popularne posty