New Reality

   Obudziła się i widziała jedynie znajome kształty. To był sekretny pokój w jej domu nad morzem.
   Dostrzegła kogoś siedzącego na fotelu, wpatrzonego w monitory. Widziała wszystko, co dzieje się wokół domu. Specjalnie po to budowała ten pokój. Miała w nim też salę treningową i małą szafę pancerną na broń. Tylko jedna osoba wiedziała o tym pokoju, bo ściśle to z nią uzgadniała. Ta osoba to...Danny, który właśnie odwrócił się w jej stronę.
- Obudziła się nasza księżniczka. -Mówił z wyraźnym zadowoleniem. - Czy Wasza Wysokość sobie czegoś życzy? - Ironizował. - Noo taaak…Masz przecież knebel w ustach. Wybacz tą mało elegancką formę audiencji.
   Nie rozumiała dokładnie co właściwie jej mówił. Dalej strasznie kręciło jej się w głowie. Dopiero teraz dotarło do niej, że wino musiało zawierać jakaś substancję. Nigdy wcześniej nie czuła się tak źle po alkoholu i niemal natychmiast usypiała.
- Swoją drogą jak to się stało, że nie zorientowałaś się, iż ciągle jesteś śledzona. - Mówił dalej niewzruszony. - Przecież wydajesz się taka poukładana. Taka rozsądna i tak pilnie strzeżona. - Ironizował Danny. - A tu proszę... wpadłaś jak śliwka w kompot idealnie realizując ich plan do samego końca.
- Ich? Kim są oni?! - Kłębiło jej się w głowie. - I czemu on mnie nazwał księżniczką?!
Danny z powrotem odwrócił się w stronę monitorów. A Dziewczynka próbowała odzyskać jasność umysłu, co nie szło jej najlepiej. Jego słowa dudniły jej w głowie i przeszkadzały w składaniu faktów.
- Ostatnią rzeczą jaką pamiętam była podróż do domu Pana, gdy detektyw powiadomił ją o podsłuchach i o tym, że jej matka żyła. Gdzie była przez tyle lat? Jak mogła ją porzucić?! - Myślała. - To wszystko nie ma najmniejszego sensu.
   Wtedy jeszcze nie rozumiała, że akt urodzenia był prawdziwy. Meble, które kupiła do swojej sypialni w tym domu nieprzypadkowo trafiły właśnie do niej i to w tak korzystnej cenie. Tak samo jak zlecenie dla Szejka również nie było dziełem przypadku. Wszystko przecież wiązało się z jej pochodzeniem.

   W tym samym momencie Komando zaczął pojmować co tak na prawdę się stało. Jego przyjaciółka była arabską księżniczką i co do tego nie było cienia wątpliwości. W końcu miał w ręku jej akt urodzenia. Nie do końca rozumiał jak to się mogło stać, że razem z nim w domu dziecka wychowywała się księżniczka. Przecież musiała mieć jakichś krewnych. Nie można przecież wymordować całego rodu. I jeszcze ta historia z jej matką. Kolejny zadziwiający zwrot akcji.
   Komandos spojrzał na Pana. Minę miał nietęgą. Ciągle był blady. Nie ulega wątpliwości, że zależało mu na niej. Komando był ciekawy na ile Pan zdawał sobie sprawę z tego co się dzieje. Nie do końca mógł wykluczyć jego udział w całej tej sprawie.
- Chyba musisz mi coś opowiedzieć. - Przerwał ciszę Komandos.
- Co takiego? - Odparł wyrwany z zamyślenia Pan.
- Musisz mi powiedzieć ze wszystkimi szczegółami o tym co wiesz o jej matce.

Popularne posty