Here comes the boom

 - Pozwól, że ja będę gotował. W końcu jestem dzisiaj twoim niewolnikiem. - Żartował dalej Pan starając się ukryć, że nim też to wstrząsnęło. - Graj dalej rolę władczyni. 
- Masz rację - dzisiaj ty gotujesz swoją ulubioną paellę.  - Zrozumiała zaszyfrowane wsparcie Pana.


Żyje i jest w zakładzie psychiatrycznym.

  Głosił kolejny liścik od Detektywa. Pewna Dziewczynka o mało nie osunęła się na podłogę, ale Pan w porę ją złapał. 
- Nie najlepiej wyglądasz moja władczyni. Chyba się dzisiaj napracowałaś za bardzo konspirując za moimi plecami. Dobrze myślę? - Nie czekał na odpowiedź i ciągnął dalej. - Co byś powiedziała na małą wyprawę w nieznane? Myślę, że świeże powietrze idealnie zaradzi na to małe niedomaganie? Teraz ja ciebie porywam. - Uśmiechnął się do niej i porozumiewawczo zyskał aprobatę Detektywa.
    Żaden z nich nie spodziewał się aż tak emocjonalnej reakcji Pewnej Dziewczynki.
 - Żebyś nie musiała się męczyć, będę cię nosił na rękach. - Żartował Pan.
 - Nie jestem przecież umierająca. - Przekomarzała się z nim Dziewczynka. Jej spojrzenie wyrażało jak bardzo jest mu wdzięczna.
  Tymczasem Pan wziął sprawy w swoje ręce i napisał na karteczce do Detektywa:


Resztę informacji proszę przesłać kurierem na mój adres.

  Podał wiadomość ze swoją wizytówką a Detektyw kiwnął na zgodę.
- Myślę, że wystarczy smycz Sage'a i możemy ruszać. No tak... naturalnie wino też weźmiemy. Przecież nie może się zmarnować skoro już je otworzyłem. - Grał dalej Pan.
- Miło z twojej strony, że chociaż tyle mogę jako zakładniczka. - Odcinała się Dziewczynka. 
    Musiał przyznać, że to lubił. Wiedział, że to jej sposób na rozładowanie szoku, ale lubił to. Uważał, że jest urocza, gdy się złości i ironicznie przygaduje.

Popularne posty