Asy w rękawie

        Pewna Dziewczynka już była gotowa do wyjścia, gdy nagle zadzwonił jej telefon. Odebrała i usłyszała:
-Witam, pod pani domem jest już samochód. Proszę zejść, gdy będzie pani gotowa. Kierowca zawiezie panią na miejsce.
-Dobrze. - Zdążyła tylko powiedzieć zaskoczona i zeszła. Była ubrana w zwiewną beżową mini bez rękawów i krótki czarny żakiet. Całości dopełniały granatowe szpili i kopertówa oraz szafirowa biżuteria.
      Włosy miała zebrane do tyłu z drobnym warkoczykiem  zaplecionym na linii zewnętrznej włosów. Kierowca powitał ją szerokim uśmiechem i uprzejmie otworzył drzwi.
Cieszy się, że widzi mnie czy że mam taką krótką sukienkę- oto jest pytanie - pomyślała sobie i odwzajemniła uśmiech.
         Nie wiedziała za bardzo gdzie jadą. Zdziwiło ją, że kierowali się w stronę rzeki, na nabrzeże. Zatrzymali się przy jednym ze starych budynków. Wyglądał na opuszczony. Przy drzwiach czekał na nią Włoch.
-Witam panią. Naszego gościa jeszcze nie ma, więc mamy chwilę by omówić szczegóły.
-Witam. Gdzie możemy to zrobić?
-Proszę do środka.
       Zaczęła wchodzić do budynku i oniemiała. Wnętrze przypominało stare kasyno z czasów międzywojennych. Aż miło było patrzeć na taki kawałek ożywionej historii.
Weszła na antresolę i zobaczyła znajomego mężczyznę. Przywitała się uprzejmie.
-Witam Pana. Nie wiedziałam, że pan też potrzebuje tłumacza. - Nie omieszkała dodać odrobiny ironii.
-Witam, tylko pani uosabia piękno i profesjonalizm w jednym, jak sądzę.
-Czyżby moja sława mnie wyprzedzała?
-Niestety o pani dokonaniach słyszałem niewiele, ale znam mojego przyjaciela od lat. Wiem, że pracuje z najlepszymi.
-Na ocenę poczekajmy do końca wieczoru.
-Jak pani sobie życzy.
        Usiedli przy stoliku we troje - Włoch, Pan i ona. Włoch skrupulatnie tłumaczył strategię spotkania, Pan nieco wdrażał w technologię, ale Pewna Dziewczynka szybko mu przerwała.
-Jest Pan bardzo uprzejmy, ale to wszystko już wiem z materiałów, które dostałam od pańskiego przyjaciela.
      Rzuciła okiem na swoje notatki i pozostawało pytanie, jedno pytanie - kto będzie gościem? Zwróciła się z tym pytaniem do Włocha.
-Na kolację przyjdą kontrahenci z Arabii Saudyjskiej. Wiem, że pani świetnie mówi po arabsku.
-To prawda. Jestem w połowie Arabką
-Dlatego nalegałem by to pani przyjęła to zlecenie.
-Skąd pan o tym wiedział?
-Mam swoje sprawdzone źródła. - Uśmiechnął się zwykle poważny Włoch.
-Teraz wiem skąd ta uroda. - Odparł Pan.
-Jak zwykle nie mogłeś się oprzeć by nie pochwalić piękna, nieprawdaż przyjacielu? - Śmiał się Włoch.
-Znasz mnie lepiej niż kto inny. - Z uśmiechem dodał Pan.
            Tą wymianę zdań przerwał im kelner, który biegł donieść, że przybył gość. Rozmowy zaczęły się na dobre. Włoch mówił o stronie formalnej, ona tłumaczyła, Szejk słuchał.
         Pan objaśniał technologię, ona tłumaczyła, Szejk dalej słuchał. Dziwiło ją trochę, że Szejk nic nie mówi. W końcu niewytrzymała i zapytała Szejka:
-Pan wybaczy moją śmiałość. Chciałabym tylko zapytać czy wszystko pan rozumie. Dawno nie mówiłam po arabsku.
-Wszystko jest dla mnie jasne. Możemy kontynuować?
-Oczywiście. Przepraszam.
       Szejk wydawał jej się jakby nieco nieobecny. Martwiło ją to. Tłumaczyła wszystko rzetelnie. Na koniec przyszedł czas na spokojny posiłek i grzeczne rozmowy. Szejk miał sobie wszystko przemyśleć i podjąć ostateczną decyzję.
          Szejk zwracał się tylko do Włocha i Pana, a ją ignorował. Pytał ich o wszystko - życie, zainteresowania, inwestycje. Czasami miała wrażenie, że jest jak radio, którego muszą słuchać, żeby wiedzieć o czym jest rozmowa.
         Posiłek dobiegał końca, a Pewna Dziewczynka czuła jak poziom stresu rośnie. Z ust Szejka padło jedno zdanie:
-Nie zgadzam się.
Nie przetłumaczyła tego. Sama przejęła kontrolę nad rozmową i zaczęła monolog.
-Wiem, że w pana kraju kobiety mają mało do powiedzenia. Szanowałam to przez całą kolację. Teraz proszę by pan uszanował to, że jesteśmy w Europie i mam prawo do własnego zdania.  - Mówiła spokojnie z pokerową twarzą. - Tereny, o których wspomniał Włoch są bardzo atrakcyjne, technologia Pana zapewni szybki zwrot gotówki. Ludzie w okół fabryki będą mieli pracę. Region rozkwitnie, a pan będzie tylko czerpał zyski. Czemu nie może pan się na to zgodzić? Dla pana to niewiele, a dla ludzi tu żyjących to wszystko. Inwestycja szybko się panu zwróci. Czyż nie tego chce każdy biznesmen?
          Włoch z Panem wpatrywali się w nią i nie mieli pojęcia o czym mówi. Szejk się poważnie zamyślił. Po kilku minutach przemówił po angielsku, ku zdziwieniu wszystkich.
-W moim kraju kobiety nie mają głosu. To co przed chwilą powiedziała mi ta kobieta powinno być odebrane jako zniewaga. Jednak taka odwaga zasługuje na nagrodę. Panowie zawdzięczacie jej tą inwestycję.
-Trzeba to uczcić szampanem. Chyba nie będzie miał pan nic przeciwko? - Zapytał Szejka Pan.
-Ostatni toast. Za udaną transakcję. - Zgodził się Szejk
        Wszyscy ochoczo wznieśli kieliszki, po czym Szejk się pożegnał i wyszedł. Pan i Włoch gratulowali sobie i dziękowali Pewnej Dziewczynce. Nagle zadzwonił telefon Włocha. Odszedł na bok, by spokojnie odebrać. Mówił po włosku, z tego co docierało do Pewnej Dziewczynki, ale nie miała pewności, bo Pan ją zagadywał:
- Cóż pani powiedziała Szejkowi, że zmienił zdanie?
-Samą prawdę - zmarnowałby szansę na świetną inwestycję. - Odpowiedziała.
-Trudno nie przyznać pani racji. Mój przyjaciel wiedział kogo wybiera oferując pani to zlecenie.  Bez pani stracilibyśmy inwestora.
-Przecenia mnie Pan.
-Proszę nie być taką skromną. Poza piękną urodą posiada pani talent do negocjacji i znakomitą wiedzę.
-Znów Pan zaczyna?
-Nie. Stwierdzam tylko fakty oraz cieszę się, że mogę bez konsekwencji przebywać w pani towarzystwie.
-Pochlebca zwykle na coś liczy.
-To prawda, ale mam czyste intencje. Liczę, że pozwoli się pani odwieźć do domu. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś się stało bohaterce wieczoru.
       Tymczasem Włoch mówił do telefonu:
-Tak...Starałem się. Nie, on nic nie wie. To ona? Jesteś pewien? Nie, niczego się nie domyśliła. Dam ci znać jak się czegoś dowiem. Ciao.


Popularne posty