The very next day...
Pan wracał przez las i rozmyślał.
- Ta placówka jest na uboczu. Mało kto o niej wie, a sam budynek jest tak zadbany, że musi być przez kogoś dobrze opłacany. Skąd pieniądze? Skąd ta dziwna atmosfera tajemniczości?- Mówił do siebie, bo tak łatwiej mu się myślało.- Jak ja mam jej teraz to wszystko powiedzieć? Od razu pozna, że coś jest nie tak...
Tymczasem Pewna Dziewczynka leczyła syndrom dnia poprzedniego po nierozsądnym piciu wina. W zasadzie to w ogóle nie miała ochoty wstawać, gdyby nie fakt, że obudził ją Sage. Pupil domagał się wyjścia na dwór.
Choć się do tego nie przyznawała, najlepiej czuła się w domu Pana. Jakieś takie swojskie ciepło tego domu zawsze działało na nią kojąco.
- Daj mi minutkę...- Powiedziała błagalnym tonem i powoli zwlekła się z łóżka.- A mówią, że problemy najlepiej zapić..
Chciała znów iść do tej altanki nad jeziorem, ale wspinanie się na dość stromą górkę wcale nie było dla niej łatwe. Sage dodawał jej sił nieco ciągnąc za smycz przy większych stromiznach. Nie chciała się przyznać przed samą sobą, że nie do końca zapamiętała drogę.
- Dobry z ciebie przyjaciel. - Mówiła do pupila, a ten jej tylko odszczeknął i jeszcze raz mocniej pociągnął by stanęła wreszcie na górze.
Dzień był piękny - słoneczny z bezchmurnym niebem i dość duszny. Pewna Dziewczynka automatycznie schroniła się w cieniu altanki. Położyła się na deskach obok psa i głaszcząc go czuła jak mimowolnie opada z sił. Powoli zasypiała czując się bezpieczna przy Sage'u. Zapadła w sen tak głęboki, że nie słyszała ostrzegawczego skomlenia psa, a następnie jego szczekania i warczenia...
- Ta placówka jest na uboczu. Mało kto o niej wie, a sam budynek jest tak zadbany, że musi być przez kogoś dobrze opłacany. Skąd pieniądze? Skąd ta dziwna atmosfera tajemniczości?- Mówił do siebie, bo tak łatwiej mu się myślało.- Jak ja mam jej teraz to wszystko powiedzieć? Od razu pozna, że coś jest nie tak...
Tymczasem Pewna Dziewczynka leczyła syndrom dnia poprzedniego po nierozsądnym piciu wina. W zasadzie to w ogóle nie miała ochoty wstawać, gdyby nie fakt, że obudził ją Sage. Pupil domagał się wyjścia na dwór.
Choć się do tego nie przyznawała, najlepiej czuła się w domu Pana. Jakieś takie swojskie ciepło tego domu zawsze działało na nią kojąco.
- Daj mi minutkę...- Powiedziała błagalnym tonem i powoli zwlekła się z łóżka.- A mówią, że problemy najlepiej zapić..
Chciała znów iść do tej altanki nad jeziorem, ale wspinanie się na dość stromą górkę wcale nie było dla niej łatwe. Sage dodawał jej sił nieco ciągnąc za smycz przy większych stromiznach. Nie chciała się przyznać przed samą sobą, że nie do końca zapamiętała drogę.
- Dobry z ciebie przyjaciel. - Mówiła do pupila, a ten jej tylko odszczeknął i jeszcze raz mocniej pociągnął by stanęła wreszcie na górze.
Dzień był piękny - słoneczny z bezchmurnym niebem i dość duszny. Pewna Dziewczynka automatycznie schroniła się w cieniu altanki. Położyła się na deskach obok psa i głaszcząc go czuła jak mimowolnie opada z sił. Powoli zasypiała czując się bezpieczna przy Sage'u. Zapadła w sen tak głęboki, że nie słyszała ostrzegawczego skomlenia psa, a następnie jego szczekania i warczenia...