Budowy część pierwsza
Pewna Dziewczyna przyjeżdżała na budowę tak często jak tylko mogła. Radowała ją każda nowo postawiona ściana, każda belka. Cieszyła się, że może podziwiać jak powstaje jej dom. Jej oaza spokoju.
Początkowo robotnicy dziwnie na nią patrzyli jak biegała od ściany do ściany z próbkami kolorów, ale później już się do tego przyzwyczaili.
- Wszędzie Pani pełno. - Usłyszała zza pleców Pewna Dziewczynka.
Obróciła się i zobaczyła za sobą mężczyznę z uśmiechem od ucha do ucha.
-Marco dużo o Pani mówił i widzę, że nie przesadzał z tym perfekcjonizmem. -Dodał.
-Rozumiem, że Pan jest kierownikiem budowy?
-No i do tego bystra. - Żartował dalej. - Miło mi Danny. Rozumiem, że ma Pani pełno pomysłów i zaraz będziemy wprowadzać nowe zmiany?
-Mylisz się. Nie mam żadnych zastrzeżeń do projektu. Zastanawiam się tylko nad wykończeniami, żeby wszystko sprawnie poszło. Proszę, mów mi po imieniu. Tak będzie łatwiej skoro spędzimy ze sobą jeszcze dużo czasu.
Celowo nadała słowom tę formę. Spodobał jej się od razu, ale nie potrafiła wyjaśnić czemu. Miała jeszcze jeden dobry powód, by częściej przyjeżdżać.
-Powiedz mi - na kiedy zrobicie podziemie? Chciałabym wiedzieć od kiedy mogę zacząć kompletować meble.
-Zawsze jesteś taka szybka? - Flirtował z nią.
-Tylko wtedy, kiedy mi na czymś bardzo zależy. - Odpowiedziała z zalotnym uśmiechem.
-Każe nieco zmienić harmonogram prac. Do końca przyszłego tygodnia wszystko powinno być skończone tak, żebyś miała tam suchy i bezpieczny magazyn.
-Zawsze tak konkretnie działasz?
-Tylko wtedy, kiedy mi na czymś bardzo zależy. - Odparł ze swoim zniewalającym uśmiechem.
I w tym właśnie momencie rozległ się dźwięk telefonu Pewnej Dziewczynki. To był Włoch. Odebrała i nie była zbytnio zadowolona. Musiała wracać do miasta, bo zobowiązania ją ponaglały. Gdy skończyła rozmowę usłyszała tylko:
- No tak - piękna, zdolna, stanowcza i...smutna. Czyżbyś musiała wracać?
-Niestety obowiązki wzywają. Także widzimy się za tydzień.
I zniknęła szybciej niż zdążył się z nią pożegnać.